Ja tata – nie jest łatwo

Nie jest łatwo być tatą, nie powiem jak dalej ale poród i pierwsze dni były fatalne. Albo inni mają lepiej łatwiej i szczęśliwiej albo po prostu tego się nie mówi. Takie tabu. Gdyby każdy się dzielił swoimi doświadczeniami spadła by ilość urodzeń a nasi rodzice nie doczekali by się wnuków…

Nie jest łatwo z samym dzieckiem które nie wiadomo dlaczego płacze, natomiast sprawy nie ułatwia współczesna technika:

1
„Inteligentne” urządzanie podgrzewające mleko to totalna porażka. Po pierwsze słowo inteligentne jest zdecydowanie nadużywane i umieszczane tam gdzie nie tylko urządzenie nie ma żadnych inteligentnych funkcji, ale również tam gdzie projektant pokazał że nie ma żadnej inteligencji!!!

Zdecydowanie nie polecam podgrzewacza Babyono Podgrzewacz Do Butelek I Sterylizator Z Wyświetlaczem Lcd 2W1 (645)

„inteligentnie” zależnie od trybu podgrzewa on o 14 lub 18 stopni więcej od zadanej temperatury, niezależnie od pojemności butelki, przegrzewa więc mleko które potem trzeba studzić. Temperaturę możemy obniżyć do 30 stopni co daje 44 stopnie… nie można więc utrzymać odpowiedniej dla noworodka temperatury mleka.

Starszy podgrzewacz Philips Avent robi podobnie. Teoretycznie jest oznaczenie ilości pokarmu i czasu w którym powinniśmy wyjąć butelkę i tryby pracy 1 2 i 3 (temperatura-szybkość podgrzewania). W praktyce nie uwzględnia temperatury i pojemności cieplnej butelki i również bardzo łatwo mleko przegrzać a stosowanie się do czasów z instrukcji (bardzo trudne przy malutkim dziecku) również nie pomaga.

2
Ubranka dla noworodków to normalnie fashion TV. Nie wiem do czego służą ale na pewno nie komfortowemu życiu noworodka. Chyba tylko do robienia sesji zdjęciowych. Przebranie dziecka gdy płacze graniczy z cudem. Sąsiadka – już babcia też jest zdziwiona tymi ubrankami i mówi że dla noworodka takie są zdecydowanie niepotrzebne: zakładamy pieluchę i samą bluzeczkę z rękawkami i owijamy w kocyk/ręcznik itp. Oczywiście producenci nie omieszkali zadbać o komfort dziecka a jakże: grube szwy i nieraz podwójne metki których się nie da odpruć, trzeba ucinać i zawsze coś zostanie… w każdym ubranku, czapeczce spodenkach, kołderce, kocyku dla niemowlaka… we wszystkim. Koszmar!!!

ostrzegam Pistolet RazorGun Excite 4,5 mm BBs CO2

Cena około 150 zł.

Masa którą podaje większość sprzedawców:

Masa [g] 970
Masa w rzeczywista: 470 gram (masa bez naboju CO2 i 20 kulek śrutu BBs).
Niezgodność produktu z opisem kolosalna! Masa pistoletu ponad dwa razy mniejsza. Można go reklamować powołując się na prawa konsumenta i niezgodność z opisem.
Nawet gdy dodamy opakowanie, okulary ochronne i inne gratisy masa jest mniejsza niż 970 gram! (zresztą podana masa dotyczy pistoletu).
Ja nie reklamuję, gdyż nie starczy mi czasu na wysyłki i kupno czegoś nowego przed planowanym wyjazdem. Tak więc dam znać jak się sprawuje, natomiast wrażenie jest kiepskie – jakbyśmy trzymali w ręku lekką zabawkę.

Play wymusza instalację swojej aplikacji

Tak to jest, że jeśli operator czegoś chce nie robi tego dla klienta, tylko dla siebie. Będzie miał mniejsze prowizje od płatności, lub mniejsze koszty czegoś, lub inne mniejsze straty.

Od dłuższego czasu mam play na kartę(mix), dłuższego ponieważ umowa na 28 miesięcy, natomiast korzystna o tyle że telefon faktycznie był taniej (w abonamencie wygląda to tak, że po prostu płacimy raty i czasem nawet wychodzi to drożej niż w sklepie).

Jakiś czas temu zniknął sms informujący mnie o tym że powinienem doładować telefon, jeśli tego nie zrobię umowa przedłuży się o kolejny miesiąc. Więc licząc wszystko z 28 miesięcy zrobiło się już 31…

Co gorsze nie mogę teraz sprawdzić historii doładowań na stronie internetowej play 24, muszę ściągnąć ich aplikację. Nie, nie chce aplikacji, tyle miałem wspaniałych aplikacji że nie chce tracić czasu na kolejną. Jak już poinstaluję wszystkie wspaniałe aplikacje które proponują na każdym kroku okaże się że muszę sobie wymienić telefon na najnowszy flagowy z 3k, żeby w ogóle mógł się uruchomić…

Więc aby doładować po staremu muszę powiedzieć że „Nie zależy mi na czasie”.
Właśnie zależy mi na czasie. Zależy mi na tym żeby się nie **** ze jakąś *** aplikacją i robić wszystko po staremu w… 10 sekund! Zależy mi żeby nie tracić czasu na konfigurowanie aplikacji, przypisywanie nr. karty i nowego sposobu płatności.

Ci którzy znają moc słowa nie klikną przycisku: „Nie zależy mi na czasie”.

Na szczęście mogę doładować z banku. Niestety i tak muszę zainstalować ich wspaniałą aplikację – nie widząc historii doładowań i nie dostając powiadomienia niedługo się okaże że umowa przedłużyła się do 40 miesięcy :>


 

Zabójcze klatki schodowe

Klatka schodowa działa jak komin wentylacyjny. Wszystko co na niej „pachnie” idzie w mniejszej lub większej ilości do naszych mieszkań nawet przez uszczelki drzwiowe i zamki. Jeśli coś nie tylko „pachnie” ale i jest toksyczne, wlatuje niepostrzeżenie do mieszkań trując nas.

W sezonie grzewczym ludzie mieszkający w nowoczesnym budownictwie lub wielkiej płycie dostają alergii. Sprawa jest dość prosta, ogrzewanie centralne w połączeniu ze ścianami betonowymi wysusza powietrze, kurz z różnych źródeł zamiast spocząć na podłodze czy dywanie zaczyna fruwać w powietrzu bez końca. Nie bardzo pomagają nawilżacze i oczyszczacze powietrza, chociaż ulga jest, do tego żeby było dobrze dużo brakuje. W związku z powyższym dość późno zauważyliśmy że alergia i astma którą mamy jest spowodowana nie sezonem zimowym, jest konsekwencją remontu klatki schodowej który odbył się jesienią. Farba śmierdziała niemiłosiernie i ta ze ścian i ta olejna z poręczy od schodów. Mało tego, śmierdzi nadal…. Dodatkowo w trakcie remontu z niewiadomej przyczyny zamykacz straciły jedne z drzwi do parkingu, efektem czego klatka zamienia się w szczególnie wydajny komin wentylacyjny, którego przy zamkniętych (na klatce) oknach przedłużeniem są mieszkania prywatne…

Obecne wiatry sprawiły że zapach farby i benzyny w domu zaczął się zbierać jeszcze bardziej (w zasadzie dzięki temu dopiero udało nam się rozpoznać intruza. Gdy wchodziliśmy klatką na prawie bezdechu przyzwyczajaliśmy się też do tego intensywnego zapachu i nie wyczuwaliśmy już tego delikatnego acz szkodliwego który zbierał się w mieszkaniu.

Wczoraj wieczorem szczelnie zakleiłem dokoła całe drzwi i zamek taśmą klejącą (Silver Tape). Rano obudziliśmy się bez astmy, bez kaszlu, bez alergii.

Dziś wymieniłem wszystkie uszczelki drzwiowe. Dodaję drążek i koc, który będzie zmniejszał ciąg powietrza przy otwieraniu drzwi. Robię uszczelnioną skrzynkę na zamek i klamkę.

 

Natomiast administracja poproszona o zamontowanie zamykacza do drzwi garażowych bagatelizuje sprawę i straszy sądem w zawiązku z zaległością czynszową (~1500 zł.)

Biedronka kusi produktami których nie ma…

Przykłady: tydzień od 14.01 Zestaw noży lub blok na noże 11,99 zł przecena z 24,99 zł. Kusząca oferta, w sklepie 14.01 rano pytam się dlaczego nie ma połowy produktów z gazetki. Dowiaduję się że oferta jest dostępna w wybranych sklepach. Problem w tym, że nie można się dowiedzieć które to wybrane sklepy. Sprawdzam w kilku sklepach – produktów brak.

Kolejne produkty których brak:

  • Soniczna szczoteczka do twarzy z głowicą depilującą
  • Jonowa sauna do twarzy

i prawdopodobnie wiele innych

Tym sposobem Biedronce mówię NIE. Kusiła mnie ciekawymi produktami które były a przy okazji kupiło się coś jeszcze. Teraz wchodzę, sprawdzam czy jest to co chce kupić. Zwykle nie ma. Nawet jak jest, nie uśmiecha mi się stanie w 10 osobowej kolejce, gdyż oczywiście kolejka musi być jak za starych czasów i z nieznanych mi przyczyn o otwarcie kolejnej kasy za każdym razem trzeba się dopraszać, chyba w każdej Biedronce…

Już teraz możesz przedłużyć umowę = Play niech się ***

Generalnie przynajmniej w moim wypadku w Playu zawsze się wszystko zgadzało. Tyle i tyle minut, taki a taki abonament, nic nie było więcej niż zgodnie z umową lub policzone „po chińsku”. Inaczej wyglądała sytuacja w Orange i Plusie. Zawsze policzyli tak, że płaciło się więcej lub sporo więcej niż zgodnie z umową (mową oczywiście o treści umowy logicznie rozumianej a nie małych literkach i gwiazdkach).

Jako że mój poprzedni telefon kupiony w sklepie częściowo się zepsuł i wymaga odesłania na gwarancje (nie działa gniazdo karty sim 1, a na sim 2 internet ledwo działa a czasem jest mi potrzebny chociażby do GPS-a, whatsupa lub sprawdzenia poczty). Skorzystałem więc z opcji „już teraz możesz przedłużyć umowę”. Zgodnie z poprzednią umową pozostały mi 3 doładowania. Umowa (w mix) na 24 doładowania miała zostać przedłużona gdy skończy obowiązywać poprzednia a telefon otrzymuję teraz (takie lub podobne hasło padło na stronie internetowej, natomiast telefonicznie poinformowano mnie że pozostałe 3 doładowania zostaną po prostu dodane do nowych. Ok, tak się stało. Przykre to, że nikt nie raczył poinformować mnie, że gdy tylko podpiszę nową umowę pakiety które aktualnie mam aktywne zostaną… skasowane. Telefon doładowałem 5 dni temu więc straciłem 30 czy 25 zł – tak mała kwota, tylko że właśnie zrezygnowałem z pracy i szukam kolejnej więc każdy grosz się liczy. Przykre również To, że dzwonię do play żeby sprawę wyjaśnić i… urywa rozmowę ponieważ play do playa jest gratis ale infolinia play to już nie play – jest płatna a pakiety się skończyły.

Kolejne oszustwo Play to internet bez limitu. Bez limitu a limit 10GB, a potem kolejny limit: prędkości, która jest tak wolna że uniemożliwia korzystanie z internetu. Bez limitu to bez limitu a tu mamy już 2 limity.

Tak wiec bywaj play, za takie niedopowiedzenie i oszustwa żegnamy się za… 27 miesięcy. Długo, ale moja żona odchodzi od play już dzisiaj.

Jako że inni operatorzy raczej nie są lepsi, żegnajcie telefony w abonamentach. Telefon oddzielnie za gotówkę lub na raty. Niech się uczą że oszustwo nie popłaca, a żeby się dowiedzieli że nie popłaca, niech tracą kasę i klientów.

Rozwiązanie na smogowy zamęt

Mało wydajne piece biedniejszych ludzi, lub tych którym się lepszych kupić nie chce zasmradzają miasta i zatruwają innych ludzi.

Władza kombinuje: dopłaty na lepsze piece itp.

Pytanie: komu się chce dodawać węgla do pieca? No raczej nikomu, dla niektórych jest to jednak jedyne rozwiązanie które pozwala nie zdechnąć z zimna i jednocześnie zostawić sobie pieniądze na życie i nie zdechnąć z głodu.

Grzanie gazem w domu (wynajętym) około 100 metrów pojechało po portfelu tak że szczęka spadła do ziemi. Dom dobrze ocieplony więc miało nie być drogo. Za zimę – niezbyty zimną, poprzednią dopłacaliśmy 3000 zł. (do już wcześniej zapłaconych rachunków, wg. wstępnych obliczeń).

Z prądem sprawa ma się jeszcze gorzej.

Więc pytanie: dlaczego grzanie węglem w niewydajnym kiepskim piecu w domu to rozwiązanie najtańsze a prąd wytwarzany tym samym węglem, kupionym w ilościach hurtowych więc jeszcze taniej niż może go kupić szary człowiek w ekonomicznych mało smrodzących piecach elektrowni jest kosmicznie drogi?

Są 3 czynniki:

  1. Sprawność elektrowni to około 45%
  2. Straty energii na przesył prądu to około 12%.
  3. PAŃSTWO. Za każdego pracownika elektrownia musi zapłacić ZUS wynoszący wiadomo ile… od zysków musi zapłacić podatki, a elektrownie muszą zarobić by przetrwać i mieć pieniądze na inwestycje w infrastrukturę itp.

Zlikwidowanie podatków od prądu, ZUSu od pracowników elektrowni itp. z wymogiem by te ulgi przełożyły się na niższe ceny prądu (nie trudno to skontrolować, skoro i tak wszystko jest kontrolowane przez biurokracje) spowodowałoby że spora część ludzi zaczęłaby grzać prądem – nie z dobrej woli by mniej smrodzić, ale dlatego, że wygodniej. Nadal byłoby to droższe od palenia węglem ale prawdopodobnie już w akceptowalnej cenie i bez dużych inwestycji w piece. Zapobiegawczo na wypadek wyłączenia prądu – zwykła tania koza.

Teraz uzupełnienie powyższych wartości – wyglądają słabo: 45% sprawności elektrowni i od owych 45% odchodzi jeszcze 12% strat na przesyłaniu prądu. Dochodzą jeszcze koszty utrzymania linii energetycznych.

Trzeba jeszcze raz powiedzieć: elektrownia ma tańsze hurtowe ceny węgla.
Elektrownia ma wydajniejsze, czystsze spalanie węgla.
I uzupełnić: sprawność węgla spalanego w pieco-ognisku na środku domu wynosiłaby około 100% jednak my również mamy straty: 10-50% ciepła ucieka do komina. Ciężko w tej sprawie o precyzyjne obliczenia, ale to ciepło ucieka kominem również gdy nie jest palone w piecu, co nie miałoby miejsca gdybyśmy grzali prądem (bo nie mielibyśmy komina).

Nawet jeśli się mylę i prąd stałby się niewiele tańszy, to gdyby pójść dalej i nie zabierać ludziom 70% tego co zarabiają, ludzie mieli by więcej. Mieli by za co zapłacić cholerne rachunki za prąd i nikomu by się kurwa nie chciało biegać i dokładać węgla do cholernego pieca.

Podsumowując: ludzie nie potrzebują żeby im dawać (dopłaty do pieców itp.) tylko żeby im k*** przestać zabierać!

Walentynki, dzień w którym…

Walentynki, dzień w którym… ścięto świętego Walentego…

W takim razie raczej to dzień przegranej miłości a nie dzień zakochanych, co innego gdyby to był dzień w którym święty Walenty uzdrowił swoją wybrankę ze ślepoty, lub dzień jego narodzin. Nie. Ludzie świętują dzień jego śmieci…

To dzień zwycięstwa władzy nad normalnością, dzień zwycięstwa tego co zwycięża również dzisiaj a czego większość normalnych ludzi nienawidzi: władzy, przepisów, zakazów, biurokracji.

Mobilne 2TB za 349 zł. Seagate Backup Plus 2TB jako dysk wewnętrzny

Borykając się z brakiem miejsca na dysku kupiłem dysk zewnętrzny Seagate Slim Plus 2 TB z zamiarem umieszczając go w MacBook Pro (mid 2012). Na dany moment (około 2 miesięcy temu) było to najtańsze rozwiązanie. Dysk przetestowałem dobrze, aby po rozebraniu nieotwieranej obudowy – co jest równoznaczne z utratą gwarancji – nie okazało się że coś z nim nie tak. Z braku czasu dopiero dzisiaj ową obudowę otworzyłem i przełożyłem do Mac Booka do kieszeni Optibay (co jest dość czasochłonne) w zasadzie przez jedną upierdliwą śrubkę (śrubka ta mocuje „od góry” napęd optyczny czy też kieszeń Optibay i jest schowana za tym wszystkim co wymontowują w na ifixit.com w krokach od 7 do 10…. https://www.ifixit.com/Guide/MacBook+Pro+13-Inch+Unibody+Mid+2012+Optical+Drive+Replacement/10373
a śrubkę w swojej całej okazałości możemy obejrzeć w kroku 14.

Ale teraz do rzeczy. Czy polecam takie rozwiązanie? O ile dysk w kieszeni zachowywał się przyzwoicie jeśli chodzi o dźwięki (widać kieszeń ładnie tłumiła jego hałas) o tyle w MacBooku pracuje mniej przyzwoicie niż Samsung 500GB (Samsung HM500JI, 9mm). Tym którzy lubią ciszę nie polecam dysku Seagate Slim jako dysk wewnętrzny w Optibay.

Teraz (mam nadzieję że nie byłem ślepy 2 miesiące temu) widzę kilka dysków 2 TB w podobnych cenach:

Dysk HDD Seagate BarraCuda 2.5″ 2TB (ST2000LM015)

327,38 zł (8 mm)

Dysk HDD Seagate Mobile HDD 2.5″ 2TB (ST2000LM007)

345,77 zł (7 mm więc ok i to jest dokładnie lub prawie dokładnie to co wyjąłem z kieszeni…)
są też sporo droższe WD (które mnie nigdy nie zachwyciły kulturą pracy czy raczej wydawanymi dźwiękami, ale dysków 2.5 od WD jeszcze nie słyszałem).
Dopiero teraz widząc na pewno jaki dysk jest w środku owej kieszeni mogę sobie o nim poczytać: https://www.amazon.com/Seagate-Laptop-2-5-Inch-Internal-ST2000LM007/dp/B01C4W2P18#customerReviews
17% niezadowolonych użytkowników którym dysk się rozkwasił w trakcie lub po gwarancji to jednak dużo, ale prawie 2 TB to jednak coś, niemniej będę pamiętał o robieniu kopii zapasowej ważniejszych danych 🙂 (oczywiście trzeba dać poprawkę na to, że większość zadowolonych nie pisze komentarza, jednak owe 17% jest to więcej niż w innych dyskach – niedostępnych na naszym rynku lub dyskach o mniejszej pojemności).
Poniżej umieszczam testy itp.

HD Tune: ST2000LM007-1R81 Benchmark

Transfer Rate Minimum : 57.9 MB/sec
Transfer Rate Maximum : 135.5 MB/sec
Transfer Rate Average : 101.8 MB/sec
Access Time : 14.3 ms
Burst Rate : 110.8 MB/sec
CPU Usage : 19.5%

 

I jeszcze jedno – wyjęcie dysku wcale nie jest takie oczywiste. Na YT ktoś używa kostki do gitary by odkleić ten klej który jest widoczny na brzegach. 2 problem to odklejenie tej aluminiowej folii i folii plastikowej która jest pod spodem, jest przyklejona do płytki dysku a jednocześnie trzeba ją zdjąć ponieważ trzyma przejściówkę sata-USB.   Powtórne użycie kieszeni też nie jest oczywiste. Samsung 9 mm nie wchodzi a konkretniej wchodzi ale odskakują zatrzaski – muszę przyciąć lub odkleić gąbki.

„Tak to się robi”

Do syfonu zlewozmywakowego podłącza się zmywarkę przed syfonem. Po pierwsze: „tak to się robi”, po drugie bardzo trudno zrobić inaczej przez dostępność gotowych kompletów syfonów zlewozmywakowych które są tak zrobione i dość słaby wybór rurek i złączek z gwintami (a bez gwintu na wcisk może się łatwo poruszyć chociażby przy wrzucaniu śmieci i zacząć przeciekać).

Dlaczego uważam że rozwiązanie odpływu zmywakowego przed syfonem jest bez sensu?

  1. Dodatkowy hałas. Mamy „mode” na salony z aneksem kuchennym i włączona zmywarka podłączona w ten sposób po prostu hałasuje głośniej: woda pod ciśnieniem wylewana ze zmywarki idzie sobie w górę i bulgocze.
  2. Ryzyko zalania: jeśli jesteśmy niedbali i wrzucamy do zmywarki talerze z resztkami, może to zapchać nasz syfon zlewowy.
  3. Nawet jeśli czyścimy talerze to zatkanie zlewu kuchennego zdarza się, chociażby myjąc duży przypalony garnek, opróżniając kawiarkę z której nie cała kawa daje się wyrzucić do kosza itp. Hipotetycznie możemy przytkać syfon zlewozmywakowy i nie widząc tego, włączyć zmywarkę, wyjść na zakupy i mieć tym samym dużą szansę zalania mieszkania. Szansa rośnie im więcej lokatorów i osób korzystających ze sprzętu.

 

Rozwiązanie?

Tak bardzo mnie wkurza ten hałas, że chyba po wymianie syfonu na taki który idzie jeszcze bliżej ściany i jest prostszy w konstrukcji (z ograniczoną tendencją do zapychania) zrobię „skrzynkę” i zapiankuję to wszystko. Można też zapiankować tak, by był do tego dostęp w razie zapchania, tyle że to całkiem sporo roboty.